Szukaj na tym blogu

piątek, 27 kwietnia 2012

Kultury pierwotne na Pomorzu

Znaleziony w Buniewicach koło Kamienia krzemienny grot strzały sprzed 11 tysięcy lat każe zastanowić się, kim byli myśliwi przemierzający pomorską tundrę. Morenowe wzniesienie Wyspy Chrząszczewskiej obejmowały ramiona pra-Odry, płynącej prawdopodobnie dzisiejszym korytem Dziwny. Jak widać to na zrekonstruowanej mapie z poprzedniego artykułu, nie były to jednak tereny przymorskie jak dziś, położone 4 km od Bałtyku, ale leżące w środku lądu, oddalone ponad 60 km od północnej linii brzegowej Bałtyckiego Jeziora Lodowego. Mówimy o “fotografii” Pomorza i jego ludności z okresu około 11.000 BP (BP - ang. before present, czyli przed czasami obecnymi). Ukształtowanie fizyczne, roślinność i świat zwierzęcy Pomorza ulegały na przełomie plejstocenu i holocenu (12.000 BP – 9.000 BP) dramatycznym zmianom, których opis wykracza poza temat artykułu.

Na północnych krańcach Pomorza, oddalonych od Bornholmu zaledwie 50 km, tundra pokryta była trawami, mchami, wrzosami, krzakami jałowca, grupami karłowatych wierzb i brzóz. Bardziej na południe przechodziła stopniowo w tzw. tundrę parkową, w której pojawiały się pojedyńcze jarzębiny, rzadkie skupiska brzozy, osiki i sosny, aby na południe od linii byłej pomorskiej fazy zlodowacenia Wisły przejść w gęstniejącą iglastą tajgę. Tam operowały grupy łowieckie tzw. kultury Federmesser, polujące na zwierzynę typowo leśną, a także zajmującą się połowem ryb (o czym jeszcze wspomnę szerzej). Pradolina Pomorska, w obrębie której znajdowała się Wyspa Chrząszczewska, stanowiła wówczas strefę tundry parkowej, która latem mogła wyglądać jak na poniższej fotografii z portalu "Nature en danger":
 

Był to schyłek trwającego około tysiąca lat ciepłego okres klimatycznego, zwanego Allerød (13.400-12.800 BP), w którym średnia temperatura lipca podniosła się z +4°C w fazie Leszna zlodowacenia Wisły (20.000 BP), +8°C w fazie pomorskiej (15.200 BP), aż do +13°C, ale w zimie spadała do -30°C. Od około 11.000 BP nadchodził zimny okres, zwany Młodszym Dryasem, w którym to przeciętne temperatury obniżyły się w przeciągu dwóch wieków o 5-7 stopni. Zaprezentowany powyżej pejzaż zaczął powoli przekształcać się ponownie w klasyczną tundrę. Surowszy klimat sprzyjał powrotowi na Pomorze renifera z okolic Danii, będących wówczas stałym, połączonym z naszym regionem, lądem. Poziom oceanów, chociaż od około 19.000 BP systematycznie się podnosił, był w Młodszym Dryasie nadal około 60-70 metrów poniżej dzisiejszego.

świecie zwierząt królował wówczas na Pomorzu renifer. Renifer jest zwierzęciem wybitnie związanym z ekosystemem tundry. Żyje na wielkich, otwartych przestrzeniach o twardym podłożu, znosi doskonale niskie temperatury. Jego przysmakiem są mchy i porosty, w tym chrobotek reniferowy. Wydobywa je nawet z półmetrowej warstwy śniegu. Nazwa okresu klimatycznego Dryas pochodzi od kwiatu zwanego dębik ośmiopłatkowy (łac. Dryas octopetala), w Norwegii określanego różą renifera ("reinrose"). Roślina ta rzeczywiście należy biologicznie do rodziny róż. Interesującym jest także fakt, że w ciepłym okresie Allerodu na pomorskim styku tundry i tajgi, pośrod bogatych w kwiaty i zioła łąk, pojawiał się migrujący na okres letni z południa Niemiec i Czech motyl, rusałka osetnik. Tu się rozmnażał i ginął. Po krótszym wówczas niż dziś okresie letnim jego odnowione pokolenie wracało na południe. Taki rytm życia tych motyli na Pomorzu pozostał do dziś. Ten sam gatunek motyla zimujący w krajach Maghrebu migruje wiosną na południe Europy.


W schyłkowym paleolicie Pomorze stawało się coraz rzadziej zamieszkanym przez człowieka regionem, w porównaniu z obszarami na północny zachód od dolnej Odry i północny wschód od dolnej Wisły. Wynikało to z jego peryferyjnego położenia w stosunku do głównych obszarów migracyjnych reniferów w Europie. Ziemie pomorskie zaczęły być odcinane od topniejącego, cofającego się na północ lodowca przez tworzące się w zagłębieniu niecki bałtyckiej olbrzymie jezioro. Powstały dwie strefy podążania reniferów za lodowcem: zachodnia – skandynawska i wschodnia – bałtyjska. Ta pierwsza okazała się “ślepą ulicą”, bowiem Bałtyckie Jezioro Lodowe około 10.300 BP odcięło Skandię od reszty Półwyspu Skandynawskiego i połączyło się z Atlantykiem.

Droga przez Pomorze na wschód i północny wschód była więc jedyną, która pozwoliła uciec reniferom przed ciepłym klimatem i wyginięciem. Potwierdzeniem wykorzystania szlaków przez Pomorze, którymi podążały renifery, a za nimi grupy łowieckie, są bardzo liczne zabytki kultur ludów myśliwskich z północnych Niemiec oraz z Danii na ziemiach Litwy. Kierunek migracji ludów schyłkowo-paleolitycznych z Danii w kierunku Litwy potwierdza także poniższa mapa, pokazująca rozprzestrzenienie się tzw. kultury lyngbijskiej (Bromme - Lyngby) w okresie od około 14 do 13 tysięcy lat temu. Pole zacienione słusznie pokazuje obszar dzisiejszego południowego Bałtyku, który wówczas był stałym i zamieszkałym lądem, z najwyższym wyniesieniem w rejonie obecnej Ławicy Słupskiej i z wielkim paleojeziorem w miejscu obecnej Głębii Gdańskiej.


Rzadsza obecność na Pomorzu renifera, a zatem i większe rozproszenie człowieka na tym obszarze nie powinno jednak upoważniać do budowania przez niektórych prehistoryków teorii o "hiatusie cywilizacyjnym" w tym regionie, o braku jego zasiedlenia przez człowieka na przełomie paleolitu i mezolitu. Gęstość zaludnienia Europy, w tym i terenów Polski, w tym okresie, kiedy znacznie zmniejszyło się "pogłowie" renifera, a człowiek nie opanował jeszcze dobrze mikrolitycznej techniki polowania na inne zwierzęta, była zapewne znacznie niższa niż pod koniec paleolitu. 

Nie należy jednak zapominać, że wielkie zmiany w ukształtowaniu terenów Pomorza, jakie nastąpiły już po ustąpieniu lodowca, w tym powstanie i zanik Paleorzeki Pomorskiej i paleojeziora Wkrzańskiego, a także prawdopodobna katastrofa ekologiczna, związana ze zmianą nurtu Paleorzeki Północnoeuropejskiej i powstaniem koryta dolnej Odry, w poważnym stopniu zatarły, a częściej przykryły ślady ludzkiej obecności grubymi warstwami osadów, zwłaszcza najstarsze poziomy związane z kulturą hamburską. W obecnym stanie wiedzy nie można mówić o luce w zasiedleniu Pomorza, a jedynie o luce badawczej. Wydaje się, że spekulacje o późnym dotarciu człowieka w ten region wynikają z niewłaściwej metodologii badań naukowych, opartej przy tym na stosunkowo ubogim, w porównaniu do innych terenów Polski, materiale archeologicznym z omawianego tutaj okresu.

Byłoby ze wszech miar pożądane, aby badacze prehistorii Pomorza podążyli podobną drogą, jak naukowcy niemieccy, poprzez ustalenie węzłowych tematów do rozwiązania i podjęcie szerokich badań interdyscyplinarnych: ewolucja geomorfologiczna, rozwój wegetacji, historia ludzkiego zasiedlenia etc. (w oparciu także o współpracę międzynarodową), w których inne nauki nie są "pomocniczymi" lub podrzędnymi, ale równoprawnymi wobec archeologii. Widoczne postępy badawcze, jakie czynione są w zachodniej części Pomorza (Vorpommern), potwierdzają że jest to najskuteczniejszy i najbardziej ekonomiczny sposób poznawania prehistorii tych ziem, zamiast klasycznego, wąskiego podejścia eksploracji archeologicznej, który zdaje się nadal u nas dominować.

Zmiany w ukształtowaniu terenów i w szacie roślinnej południowej Skandynawii, północnych Niemiec i północnej Polski na przełomie plejstocenu i holocenu ilustrują poniższe dwie mapy.

 

Zaprezentowane wyżej na dwóch mapach odcięcie Skandii przez powstałe Morze Yoldia od wycofującego się na północ lodowca spowodowało stopniowe wyginięcie, a raczej wybicie przez ludzi wszystkich reniferów w południowej Skandynawii, które nie wycofały sie przez Pomorze na wschód. W konsekwencji zaniknęły ostatnie kultury pierwotne schyłkowego paleolitu w tej części Europy. Renifer zaginął na Pomorzu około 9.500 BP, a na Mazurach i Litwie około 9.000 BP. 

Część społeczności łowieckich (głównie o tradycjach ahrensburskich) pozostała na terenach Europy środkowej, opuszczonych przez renifery, dając kulturowe podstawy pod nadchodzącą epokę mezolitu. Inna część tych ludów (głównie o tradycjach świderskich) podążyła konsekwentnie za reniferami na północ, docierając do Finlandii około 9.300 BP. Dzisiaj Lapończycy, potomkowie tamtych ludów (a także innych, pochodzących z głębii Syberii), osiedleni są w północnych regionach Finlandii, Szwecji i Norwegii. O ich długotrwałym przywiązaniu do przedchrześcijańskich tradycji religijnych aż po czasy nowożytne świadczy poniższa ilustracja z wydanej w Stralsundzie na Pomorzu w 1630 roku książki "Kurtze Beschreibung der Lappländer Sitten", na której zatknięte w śniegu, prawdopodobnie na kurhanie, drewniane bożki przypominają podobne z czasów pogańskich Słowian. Ebon, mnich z bawarskiego klasztoru w Michelsberg, w opisanym między 1151 a 1159 rokiem żywocie św. Ottona z Bambergu wspomniał, że biskup ten w czasie pobytu na Pomorzu w 1124 roku zabraniał poganom zatykania "kijów" na grobach ("ne fustes ad sepulchra eorum ponant").

 
Powróćmy więc do pytania postawionego na początku: skąd przybyli na Pomorze pierwsi ludzie po kończącej się epoce lodowej? Jak żyli, jakie reprezentowali umiejętności i zwyczaje, które można określić jako pierwotną kulturę jaka pojawiła się na Pomorzu? 

Cofnijmy się do okresu około 20.000 BP, kiedy ostatni lodowiec osiągnął w Europie swój maksymalny zasieg, dochodząc do południowych granic Wielkopolski, doliny środkowej i dolnej Łaby i Jutlandii, przykrywając wyspy duńskie i prawie w całości brytyjskie. Na południe od masywu lądolodu, od Atlantyku aż po ujście Jeniseju na Syberii rozpościerał się kilkusetkilometrowej szerokości pas tundry arktycznej. Poniższa mapka zaczerpnięta z portalu DavidDuke.com przedstawia strefy ekologiczne w Europie w okresie około 18.000 BP.


Na południe od pasa tundry arktycznej, między tundrą i tajgą, czyli w strefie tak zwanej tundry parkowej i stepowej), skupiało się życie najliczniejszych ssaków epoki lodowcowej: mamuta włochatego, jelenia olbrzymiego, żubra pierwotnego (bizona stepowego), dzikiego konia i renifera (tylko dwa ostatnie gatunki przetrwały do czasow obecnych; być może dlatego, że dały się w części swej populacji oswoić i udomowić). Zwierzęta te, a w Europie w okresie 14.000 BP - 10.000 BP zwłaszcza renifer, stanowiły podstawę ludzkiego utrzymania. Pupulacja renifera była prawdopodobnie wielokrotnie wyższa niż człowieka. Ocenia się, że gęstość zasiedlenia (nomadycznego) w pasie życiodajnej tundry wynosiło średnio jednego człowieka na 100 km kwadratowych.

Mamut nie zdążył pojawić się ponownie na Pomorzu po ustąpieniu ostatniego lodowca, bowiem około 14.000 BP zaginął już w Europie zachodniej i środkowej. Jego ostatnie ślady zostały znalezione w południowo-zachodniej Skandii (Lockarp), datowane na okres 13.100-13.400 BP. Mamut niewątpliwie żył na Pomorzu do około 25.000 BP oraz w poprzednich epokach międzylodowcowych, w okresach schładzania klimatu i powrotu tundry. Jego szczątki przykryte są w naszym regionie warstwą skał naniesionych przez ostatni lodowiec oraz osadami holoceńskimi. Głębsze ich zaleganie pod powierzchnią ziemi znacznie zmniejsza szanse ich wykrycia, inaczej jak w centralnej i południowej Polsce. Drobne szczątki mamuta znajdowane rzadko na Pomorzu i częściej w Wielkopolsce (fragmenty ciosu, zęby i inne) znajdowane są w złożach wtórnych (np. żwirownie, koryta rzek), co wskazuje że zostały przyniesione lub przemieszczone przez ostatni lodowiec albo później, przez sedymentację rzeczną w holocenie.  

Stanowiące część eksponatów Muzeum Regionalnego w Cedyni, wydobyte w ciągu ostatnich lat na terenie kopalni żwiru i piasku w Bielinku nad Odrą m.in. kawałki mamuta włochatego - fragmenty ciosu i kości goleniowej oraz kilka zębów, zdaniem Andrzeja Piotrowskiego z Państwowego Instytutu Geologicznego w Szczecinie, po ich datowaniu metodą elektronowego rezonansu spinowego (ERS), mają wiek około 13 tysięcy lat. Bielinek leży w pasie plejstoceńskich piasków i żwirów odłożonych w starorzeczu Odry w wyniku akumulacji wodnolodowcowej. Oto rzut oka na kopalnię.


Ośmielam się poddać w wątpliwość sugerowany wiek, bowiem w tym okresie czoło lodowca znajdowało się już w szwedzkiej prowincji Småland, na południe od której znajdowała się strefa tundry (Skania), zamieszkałej przez uwięzione w pułapce Bałtyckiego Jeziora Lodowego grupy mamutów, które nie wycofały się wcześniej, przez Pomorze, na północny wschód kontynentu (na Litwie pojawiły się około 13.500 lat temu, w Estonii tysiąc lat później).

Rejon dolnej Odry był w tym okresie ekosystemem stepowym, o średnich temperaturach wyższych o około 5-6 stopni Celsjusza, niż rejony stepowe Europy środkowej w okresie maksymalnego zasięgu zlodowacenia Wisły około 20 tysięcy lat temu, w których żyły mamuty. W okresie Allerod w Europie środkowej ukształtowany już był system dorzeczy i układ rzek i jezior zasilany wyłącznie opadami atmosferycznymi, a już nie wodami polodowcowymi. W rejonie środkowej Odry i Haweli flora i fauna rzeczna i jeziorna stała się na tyle bogata, że u schyłku ciepłego okresu (tzw. interstadiału) Allerod miejscowa ludność, reprezentująca wspomnianą wyżej kulturę Federmesser, jako pierwsza znana w Europie, nauczyła się łowić ryby za pomocą haczyków. Jeszcze do tego powrócę na krótko niżej. Poniższa mapa przedstawia geomorfologiczne ukształtowanie interesującej nas części Europy w okresie sprzed około 13 tysięcy lat.


Metoda ERS stosowana jest w archeologii i paleontologii z różnym powodzeniem. Wymaga ona precyzyjnego porównania dawek odbitego promieniowania próbki z dawkami materiału bezpośrednio ją otaczającego. Dla dokładności badania jest więc istotne, aby artefakt został zebrany wraz z otaczającym go materiałem skalnym (np. w tubie), a nie od niego oddzielony. Można mieć obawy czy przy sypkich właściwościach piasku i stosowanej technice jego wydobywania zostały zachowane te warunki.

Moim zdaniem szczątki mamuta z koryta Odry zostały przywleczone bądź przez lodowiec z rejonu dzisiejszego południowego Bałtyku i złożone w osadach glacjofluwialnych około 16-15.000 BP - w trakcie jego wycofywania się w tzw. pomorskiej fazie, bądź też - co moim zdaniem jest bardziej prawdopodobne - zostały one naniesione około 13-12.000 BP z Wielkopolski, nadal w warunkach peryglacjalnych, przez odwrócony w tym okresie kierunek spływu nurtu Praodry - z północy na południe. Zmiana kierunku spływu na północny nastąpiła w wyniku oddalenia się lodowca i przerwania ciągłości Paleorzeki Północnoeuropejskiej, o czym piszę w artykule "Prapomorzanie sprzed 11 tysięcy lat". Przemieszczanie się resztek mamutów w wodach Paleorzeki Północnoeuropejskiej, która miała ujście do Oceanu Atlantyckiego na wschód od dzisiejszej mielizny Dogger Bank potwierdzają liczne współczesne znaleziska szczątków mamucich, wydobywane z tych terenów Morza Północnego.

Stosunkowo duży stopień zniszczenia szczątków mamutów z Bielinka, rozwarstwiony częściowo prawdopodobnie z powodu braku konserwacji i nadmiernego wysuszenia, wskazuje także na dłuższe ich przemieszczanie się w środowisku fluwioglacjalnym (zdjęcia z portalu Cedyńskiego Domu Kultury).


Wiek tych szczątków wydaje się więc być dużo starszy, a pochodzenie allochtoniczne (nierodzime). W obydwu przypadkach chodziłoby o zwierzęta sprzed albo około 25 tysięcy lat, które żyły przed nasunięciem się lądolodu na Pomorze - gdyby pochodziły z północy, albo też o 2-3 tysiące lat młodsze - gdyby ich resztki zostały przyniesione w plejstoceńskich osadach rzecznych z południa, a które tam żyły zanim Wielkopolskę przykrył 20 tysięcy lat temu ostatni lodowiec.

Z tak postawioną hipotezą zgodny jest fakt odkrycia, w oddalonym od Bielinka zaledwie 100 km Wustermark w Brandenburgii, haczyka na ryby, wykonanego 12.300 lat temu z ciosu mamuta, którego szczątki datowane są na około 19.000 BP. Stanowisko archeologiczne Wustermark 22 zawiera najstarszą i największą w Europie kolekcję paleolitycznych haczyków na ryby. Najstarszą zidentyfikowaną rybą, jaką łowił na wędkę Europejczyk schyłkowego paleolitu był szczupak. Na ten sam wiek 12.300 BP datowane są złowione przez człowieka szczątki ryb (szczupak oraz prawdopodobnie leszcz lub karp), pochodzące z najbardziej wysuniętego na północny wschód stanowiska kultury hamburskiej w miejscowości Mirkowice koło Wągrowca.

Warto wspomnieć, że chociaż dziś powszechnie uważa się, że w polskich jaskiniach nie zachowały się żadne rysunki naskalne z okresu paleolitu, to nie należy zapominać, że I. I. Fomin opublikował w 1912 książkę "Искусство палеолитического периода в Европе (Sztuka paleolitu w Europie)", w której informował, że na ścianach Jaskini Mamutowej znajdują się rysunki przedstawiające ryby. Miał on jednak wówczas wątpliwości, czy są one paleolitycznego pochodzenia. Dzisiaj nie ma chyba wiele szans na odnalezienie ewentualnych śladów sztuki naskalnej w tej jaskini. Nigdy nie była ona gruntownie przebadana przez archeologów, a jako jedna z pierwszych w Europie została przystosowana do "zadeptania" przez turystów. Już od okresu międzywojennego skały i jaskinie jury krakowskiej stały się popularnym celem wspinaczek sportowych, a w ostatnich latach Jaskinia Mamutowa została ostatecznie przejęta przez amatorów taternictwa, którzy niszczą jej ściany kolejnymi wytyczanymi liniami wspinaczkowymi.

Wracajac do "mamuta z Bielinka", to datowanie metodą radiowęglową jego szczątków mógłby być może przeprowadzić Instytut Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN w Krakowie, w ramach prowadzonego obecnie ogólnopolskiego projektu pod nazwą „Fauna ssaków polskich w późnym plejstocenie i holocenie”.

Ciekawym w tym kontekście trofeum jest duża i dobrze zachowana kość mamuta odkryta zaledwie 100 km od linii maksymalnego zasięgu ostatniego lodowca, pod kilkumetrową warstwą aluwialnych i organicznych osadów holoceńskich w Wilanowie, wskazująca na jego lokalne (lub bliskie lokalnemu) pochodzenie.
 

Około 14.000 BP mamuci 'habitat', czyli środowisko życia, przesunął się w głąb Ukrainy i dalej na Syberię, zanim gatunek ten nie został albo wytrzebiony przez człowieka, albo wyginął z powodu niekorzystnych warunków klimatyczno-przyrodniczych około 10.000 BP (chociaż niektórzy naukowcy utrzymują, że zdołał on przeżyć na Wyspie Wrangla przez dalsze pięć tysięcy lat).

Poniższa reprodukcja przedstawia ludzkie siedlisko z okresu schyłkowego paleolitu (rysunek inspirowany największym dotąd odkrytym paleolitycznym obozowiskiem łowców mamutów w Mezin na Ukrainie).

 

Kiedy około 20.000 BP większość Europy skuta była wieczną zmarzliną lub pokryta lodowcami, optymalne środowisko dla żerowania i rozmnażania się reniferów powstało w pasie tundry parkowej, na styku tundry z tajgą. Za cenę zapewnienia sobie przeżycia w oparciu o te liczne, stadne zwierzęta, człowiek zmuszony był osiedlać się w zimnych rejonach, bardziej niż u samych wybrzeży Morza Srodziemnego. Z uwagi na znaczną ilość jaskiń i zakątków skalnych, umożliwiajacych ludziom naturalne schronienie, najdogodniejsze warunki do zasiedlenia w pobliżu stałych tras migracji sezonowej reniferow i bizonów pra-Europejczycy znaleźli na na terenach południowo-zachodniej Francji i północnej Hiszpanii.

Francuska Akwitania (Aquitaine), Południowe Pireneje (Midi-Pyrénées) i Owernia (Auvergne) oraz hiszpańska Kantabria (Cantabria) i Kraj Basków to regiony, które bez wątpienia można nazwać kolebką pierwotnych kultur europejskich. Podobnie korzystne warunki zasiedlenia w jaskiniach oraz w załomach skalnych znalazł człowiek w tym okresie na krańcach Alp - od strony zachodniej (Francja), północnej (Niemcy, Austria) i wschodniej (Słowenia), Karpat (Polska, Morawy, Słowacja i Rumunia) oraz na obrzeżach belgijskich Arden i niemieckich gór Hunsrück. Tereny poza Francją były jednakże słabiej zaludnione, z uwagi na trudniejszy do upolowania rodzaj zwierzyny, jaki tam dominował po odejściu (wraz z lodowcem) mamutów - nie jak żyjący w stadach renifer, koń lub bizon, ale niedźwiedź jaskiniowy, lew jaskiniowy, hiena jaskiniowa (gatunki wymarłe) oraz inne ssaki drapieżne.

Oto mapa zasiedlenia Europy zachodniej i środkowej w okresie wcześniejszym, poprzedzającym nadejście ostatniego lodowca, w czasach tzw. kultury graweckiej (pawlowskiej w Europie środkowej), czyli - około 29.000-22.000 BP, mierzonego liczbą zlokalizowanych archeologicznie miejsc pobytu człowieka (źródło: Demars 2006 - "L'occupation de l'Europe par les chasseurs du Paléolithique supérieur"). Mapa nie uwzględnia jaskini Coliboaia w Rumunii, w której w 2009 roku odkryto najstarsze w Europie środkowej malowidła naskalne, stworzone w okresie kultury graweckiej.

   
Mapa ta wskazuje, że zasiedlenie Europy w tym okresie skupiało się zasadniczo wokół siedlisk zwierząt w osadowym Basenie Akwitanii. Być może był to obszar największej w Europie zachodniej koncentracji zwierząt stadnych w okresie górnego paleolitu (w jego różnych okresach ciepłych i chłodnych): renifera, konia, antylopy sajgi, bawoła, koziorożca i kozicy. Akwitania była prawdopodobnie głównym rejonem wiosennej migracji renifera z Niziny Północnoeuropejskiej, w którym następowała reprodukcja gatunku i wychowanie młodych zwierząt przed jesiennym powrotem na północ Europy.

Drugim obszarem tworzącym atrakcyjny ekosystem (kolejno, w miarę ocieplania się klimatu) dla populacji mamutów, reniferów, koni i innych zwierząt stanowił pas gleb lessowych z intensywniejszą wegetacją tundrową, równoległy do krawędzi wcześniejszych lądolodów, który rozpościerał się od Belgii przez Morawy po Ukrainę. Trzeci obszar ludzkiej aktywności, o dużo mniejszej intensywności, powstał wzdłuż niektórych wybrzeży basenu śródziemnomorskiego.

Niech za przykład "kultury europejskiej" okresu graweckiego posłuży wykonana z ciosu mamuta figurka Wenus z Brassempouy, zinterpretowana na ciekawej stronie internetowej Anthropark w sposób następujący.


Mimo braku tak korzystnych warunków zasiedlenia, jak osłaniające człowieka jaskinie, w okresie górnego paleolitu powstało jeszcze jedno znaczne skupienie ludności w Europie, dzięki koncentracji mamutów na glebach lessowej gleby pierwotnej (tzw. paleosol) - wspomniany wyżej Mezin na Ukrainie (poza zasięgiem powyższej mapy).

Cyklicznie pojawiające się w znanych ludziom stałych miejscach przemarszu ogromne stada migrujacych reniferów stanowiły nie tylko podstawowe źródło żywności, ale surowca do wyrobu narzędzi, odzieży, pojemników (nie odkryto jeszcze możliwości wyrobu glinianych garnków), wyściełania siedlisk we wnętrzach jaskiń i szałasów, okrywania szałasów, oświetlenia i ogrzewania jaskiń i szałasów (tłuszcz), a także wyrobu ozdób (np. wisiorków z zębów) oraz przedmiotów kultu. Nic z upolowanego renifera nie marnowało się. Obrazuje to poniższa ilustracja zaczerpnięta z książki G. Tusello "Prehisto art" (2005).


Człowiek paleolitu był także muzykalny. W istocie muzyka towarzyszyła mu od jego zarania, a pierwszym instrumentem był jego własny głos. Służył on, obok "języka" znaków i gestów, nie tylko do artykułowania słów i komunikowania się, ale do wyrażania uczuć i emocji za pomoca śpiewu, a także imitowania głosu zwierząt w trakcie polowania. Spiew i muzyka, grana na wymyślanych coraz to bardziej wyrafinowanych instrumentach, była nieodłącznym elementem obrzędów religijnych. Drgająca naciągnieta skóra zwierzeca stawała się instrumentem perkusyjnym, wibrujące ścięgno instrumentem strunowym, a pusta kość instrumentem dętym. Najstarszym na świecie znanym instrumentem muzycznym jest flet ze słoweńskiej miejscowości Divje Babe, którego wiek datowany jest na około 55.000 lat. W owym czasie w Europie nie było jeszcze człowieka współczesnego, a więc należy uznać, że neandertalczyk był znacznie wyżej psychologicznie i intelektualnie rozwinięty, niż się dotąd sądziło.  Młodsze zabytki wytwarzanych z kości zwierzęcych (w tym ptaków) instrumentów takich jak gwizdki, piszczałki, flety, pochodzą m. in. z Jaskini MamutowejHohle FelsGeißenklösterle.  

Mimo dominującego poglądu, ze flet z Divje Babe nie jest zabytkiem, osobiście uważam argumentację badaczy angielskich, którzy wydali taką opinię, za nierzetelną metodologicznie i w efekcie niewiarygodną. Kwestionują oni artefakt słoweński na podstawie badań mikroskopowych, które niczego nie przesądziły, więc zostały uzupełnione bardzo spekulatywną teorią gryzienia tej kości należącej do niedźwiedzia jaskiniowego przez innego niedźwiedzia jaskiniowego. Badanie mikroskopowe nie wykazało śladów mikrorysów na powierzchni, które normalnie winny zostawić zęby zwierza manipulującego kością, natomiast uznano że końce kości były gryzione, co nie zostało jednak udowodnione badaniami, ale analogiami do innych "podobnych" przypadków.  Wiele innych okoliczności wskazuje, że bardziej prawdopodobne jest, że otwory wykonał człowiek i że jest to instrument muzyczny. Nie ma niestety tutaj miejsca na rozwinięcie tego ciekawego tematu. Oto zdjęcie znalezionego fragmentu tego fletu.


Warto zauważyć, że żyjący od 2.5 miliona lat w rozproszeniu lub w małych grupach ludzie pierwotni przez długi okres swojej ewolucji, aż po górny paleolit, nie byli w stanie wymyśleć bardziej wyrafinowanych i skutecznych narzędzi, niż tzw. pięściak i kamienne odłupki, którymi m.in. zbroili włócznie (zbrojone także ostrzami kościanymi). Przełom w rozwoju cywilizacyjnym człowieka nastąpił stosunkowo późno, bowiem w schyłkowym okresie istnienia neandertalczyka (homo sapiens neanderthalensis), przez pojawienie się człowieka anatomicznie nam współczesnego (homo sapiens sapiens), którego najstarsze szczątki odkryto w schronieniu skalnym zwanym Cro-Magnon (Departament Dordogne). 

Począwszy od około 40.000 BP i na terenach pomiędzy Pierenejami i Masywem Centralnym, kiedy polując na zwierzęta stadne osiągnął wyższe umiejętności współżycia i współdziałania w większych grupach, kiedy zbudował silniejsze więzi społeczne, dopiero wtedy był w stanie dokonać olbrzymiego postępu w rozwoju narzędzi i technik polowań. Antropolodzy nazwali ten proces kumulatywną ewolucją kulturową. Interesujące są w tym względzie badania które prowadzi prof. Kim Hill z Uniwersytetu w Arizonie. W Polsce psychologią ewolucyjną, nauką badającą mechanizmy psychologiczne kierujące ludzkimi zachowaniami w aspekcie ich ewolucyjnej adaptatywności zajmuje się m. in. prof. Bogusław Pawłowski z Uniwersytetu Wrocławskiego.


Powstały włócznie z precyzyjnie obrobionymi ostrzami kamiennymi, harpuny wykonane z poroża, ręczne wyrzutnie oszczepów, wreszcie łuk i strzały uzbrojone w precyzyjnie wykonane groty krzemienne i lotki z piór. Trzeba tutaj dodać, że równie stare (odpowiedniki tzw. kultury oryniackiej z około 40.000 BP, oraz młodszych kultur niżej wymienionych) są ślady homo sapiens i jego późniejsze dzieła artystyczne z rejonu Kostenki - Borszewo koło Woroneża w Rosji. Kompleks ten, położony na prawym brzegu Donu, obejmuje pozostałości ponad 20 budowanych z kości mamutów siedlisk ludzkich, z których najstarsze sięgają wieku 45 do 42 tysięcy lat temu. Na środkowo-azjatyckie pochodzenie europejskich kultur górnopaleolitycznych wskazywał już Gustav Riek w 1934 roku. Ostatnie wyniki badań archeologicznych wydają się coraz bardziej wskazywać, że kultura oryniacka, czasami w sposób "bezdyskusyjny" wiązana z cywilizacją typowo europejską, ma w istocie azjatyckie korzenie.

Oto widok na parów Kostenki (do XIX wieku miejscowość ta była pod nazwą Kostiensk, pochodzącą od licznie znajdowanych tam kości "słoni", jak je wcześniej oceniano), widziany od strony stanowisk archeologicznych K14 i K16; w głębi rzeka Don (fot. V. Gorodyanski 2006).


Wydaje się, że może to być pierwsze znane miejsce pobytu człowieka homo sapiens w Europie, poprzedzające nawet kultury, które zaczną się rodzić we Francji. Możliwe jest, że człowiek współczesny zaczął zasiedlać Europę ze swojej afrykańskiej kolebki jednocześnie w dwóch kierunkach: pierwszy przez Azję Mniejszą, zachodnią Gruzję - wgłąb rosyjskich stepów; drugi zaś kierunek to z Azji Mniejszej, wzdłuż północnych wybrzeży Morza Sródziemnego do Zatoki Baskijskiej. 

Istnieją także hipotezy, że kompleks Kostenki został zasiedlony z kierunku bałkańskiego, a więc Bałkany byłyby pierwszą ziemią europejską zasiedloną przez homo sapiens. Takie stanowisko reprezentuje m. in. Paul Mellars, który opublikował w magazynie "Nature" (luty 2006) poniższą mapkę, obrazującą kierunki i okresy zasiedlania Europy przez człowieka współczesnego. Liczby reprezentują daty w tysiącach lat BP, ustalone w danych miejscach na podstawie najstarszych datowań znalezionych tam (czarne punkty) ostrzy włóczni wykonanych z poroża zwierząt jeleniowatych.


Z braku wiarygodnych informacji z rejonu Kostenki autor przyjął, że najstarsze ślady człowieka pochodzą tam z okresu sprzed 41 tysięcy lat. Jego drugie, niepotwierdzone materiałem archeologicznym założenie, że człowiek przybył tam z Bałkan wydaje się również mało wiarygodne. Należy bowiem pamiętać, że człowiek tego okresu trzymał się terenów górzystych i wyżynnych, z licznymi zadaszeniami skalnymi i jaskiniami oraz z możliwością obserwacji dużych przestrzeni w okolicach tras migrujących zwierząt, a unikał jako miejsca zasiedlenia przestrzeni zupełnie nizinnych.

Pozwoliłem sobie w związku z tym powyższą mapę skorygować w ten sposób, że kierunek bałkański zaopatrzyłem znakiem zapytania, wiek artefaktów z rejonu Kostenki określiłem jako plus 41.000 lat BP oraz zakreśliłem "górzysty" kierunek dotarcia człowieka do rejonu Kostenki, to jest z ziem dzisiejszego Izraela i Libanu, przez góry Antytaurus, w kierunku źródeł Eufratu, poprzez góry Kaukaz, przez Doniecki Grzbiet (Donetskii Ryazh) na Wyżynę Środkoworosyjską, na której znajdują się m.in. stanowiska archeologiczne Kostenki. Pierwsze z nich odkrył w 1879 roku Iwan S. Poliakow (1845-1887), na zdjęciu obok. W 1895 roku antropolog francuski Sigismond Zaborowski potwierdzał istnienie w tym rejonie najstarszych znanych wówczas śladów pobytu człowieka współczesnego w Europie (330 narzędzi krzemiennych, pozostałości siedlisk ludzkich i resztki 18 mamutów).

Drugim kierunkiem migracyjnym homo sapiens w Europie, jak już wspomniałem, był szlak od Bałkan, przez Karpaty, Alpy do Pirenejów, w rejon dzisiejszego Kraju Basków. Oryginalność genetyczna i językowa dzisiejszych Basków potwierdzona została badaniami genetycznymi, wskazującymi na paleolityczne korzenie niektórych tzw. markerów genetycznych tej ludności. Baskowie, obok ludów pierwotnych zamieszkujących Fennoskandię (Lapończycy), mogą być jedynymi genetycznymi spadkobiercami późnopaleolitycznych Europejczyków.

Badania genetyczne sugerują jednak, iż człowiek współczesny (tak zwane haplogrupy R1a i R1b), a być może tylko neandertalczyk, przybył do Europy nie najkrótszą drogą, przez Cieśninę Gibraltarską lub  przez Bliski Wschód, ale jak wskazuje to poniższa mapa (źródło: Tierney Y-DNA Project), drogą całkiem okrężną - przez środkową Azję, do wschodniej i  środkowej Europy, aby dojść do wybrzeży Atlantyku. 

Mogłoby to oznaczać, że kompleks osiedleńczy Kostenki-Borszewo poprzedzony był innymi, położonymi na wschód od niego siedliskami, powstałymi wcześniej niż 50-45.000 lat temu, na razie jeszcze nie odkrytymi.  Przy tej hipotezie poprzedziły one zasiedlenie Europy środkowej, a następnie zachodniej. Zasiedlenie Europy środkowej (w tym Pomorza), od około 40-35.000 lat temu, musiało być relatywnie krótkotrwałe, z powodu postępującego ochładzania się klimatu, zakończonego ostatnim zlodowaceniem. Hipotezy te muszą jednak poczekać na dalsze postępy nie tylko w archeologii, aby zostały odrzucone lub przyjęte jako fakty.

Już dzisiaj wyniki badań prowadzonych przez Instytut Antropologii Ewolucyjnej Maxa Plancka w Lipsku sugerują, że człowiek mógł przybyć do Europy poprzez Cieśninę Gibraltarską (z terenów dolnego Nilu, wzdłuż wybrzeża śródziemnomorskiego). Prowadzone tam badania materiału genetycznego pochodzących sprzed 300 tysięcy lat szczątków ludzkich znalezionych w Jaskini Sima de los Huesos w Atapuerca (północna Hiszpania) z dużo młodszymi (sprzed 40 tysięcy lat) szczątkami z  Jaskini Denisowa (Denisowej) w górach Ałtaj, wskazują na ich wzajemne podobieństwo genetyczne bliższe, niż ludzi z Atapuerca ze współczesnym im protoneandertalczykiem, do którego ich dotychczas, chyba mylnie, nauka zaliczała (rodzaj homo heidelbergensis). 


Wracając do ewolucji kultury materialnej paleolitycznego Europejczyka, wynalazł on około 20.000 BP wykonaną z kości, igłę do szycia. Dzięki temu mógł on zszywać (nicią były ścięgna zwierzęce, cienkie pasma skóry, ludzkie skręcane włosy z głowy i brody) ze skóry i futer cieplejszą, lepiej dopasowaną odzież, buty i okrycia głowy. Ten jeden z największych w okresie paleolitu wynalazków ułatwił człowiekowi opuszczenie jaskiń i podążanie za zwierzętami ku północy i wschodowi kontynentu europejskiego, w rejony surowszego klimatu.

Wcześniej odzienie ze skór było bardziej prymitywne, w formie kawałków skór, powiązanych ścięgnami zwierzęcymi i włóknami roślinnymi, przenizanymi przez zrobione w skórach otwory. Był to etap prowadzący nie tylko do wynalezienia igły, ale - kilkanaście tysięcy lat wcześniej, sznurka i liny. W 2009 roku archeolodzy gruzińscy odkryli w jaskini Dzudzuana (zdjęcie: © Science/AAAS) kolorowane resztki skręconych włókien lnu, z których najstarsze datowane są na około 36.000 BP. Naukowcy ci ocenili, że są to resztki najstarszych na świecie tkanin. Opinia ta budzi jednak wątpliwości, jeżeli się zważy że znaleziono w istocie tylko włókna, a nie kawałek materialu. Mogłyby być to raczej resztki szpagatu, używanego do wiązania. Jaskinia ta, a właściwie cała zachodnia Gruzja (dolina rzek Rioni i Kvirila) reprezentuje bez wątpienia jedno z pierwszych skupisk ludzkich w okresie górnego paleolitu. Tereny te były zasiedlane już dużo wcześniej, od około 1.8 milionów lat temu,  leżały bowiem na jednej z głównych tras migracji człowieka pierwotnego z Afryki do Europy i Azji. 


Wypada tutaj wspomnieć jeszcze o jednym ważnym centrum górnopaleolitycznej cywilizacji w Europie jakim były Dolní Věstonice na Morawach, której podstawą egzystencji nie były renifery ale mamuty.  Obok powszechnie znanej figurki "Wenus" mniej osob wie, że stamtąd pochodzi najstarszy (około 30.000 BP) w Europie dowód wykorzystania przez człowieka włókien roślinnych (prawdopodobnie była to pokrzywa). Pierwsze sznurki i nici pochodzenia roślinnego w naszej strefie klimatycznej wykonanywane były także ze skręcanych włókien powojnika (Clematis), wiciokrzewu, trzciny jeziornej. Łączenie roślinnymi włóknami wyprawionych skór jako pierwotnego okrycia znali już zapewne neandertalczycy, zamieszkujący Europę od około 230 tysięcy lat temu, do czasu ich wyginięcia w wyniku konkurencji cywilizacyjnej z człowiekiem współczesnym, a w pewnej części "wchłonięcia", czyli rasowego wymieszania się z homo sapiens w okresie około 40-30 tysięcy lat temu. Jednoznacznym potwierdzeniem ewolucji człowieka współczesnego po genetycznym wymieszaniu z neandertalczykiem  są szczątki ludzkie znalezione w jaskini Pestera cu Oase w Rumunii, pochodzące sprzed 37.800 lat. Oto zrekonstruowany profil pierwotnego mieszkańca Europy [foto: Joe McNally, National Geographic].

Odkryta przez człowieka prawidłowość, że skręcane włókna są o wiele mocniejsze, niż proste, pomoże mu "wkrótce" zdobyć umiejętność wyrabiania przędzy z włókien lnu, dzięki której powstały "prawdziwe" nici. Wykorzystywano je na początku do szycia, wiązania i mocowania, aby - wykorzystując znaną już wcześniej zasadę plecienia z wikliny i trzciny koszy, worków i mat, dojść do idei stworzenia "sztucznego" (w odróżnieniu od skór) materiału okryciowego, jakim stała się tkanina. Ale ta powstała już po epoce paleolitu. Wynaleziona po drodze od igły do nici przędza pomoże człowiekowi w przyszłości oswoić pierwsze, obok psa, zwierzę jakim była owca (10.600 BP w Kurdystanie); najpierw dla jej mięsa, mleka i skór, później dla jej wełny, z której wyrabiano przędzę i tkaniny. Ale to już znowu poza interesującą nas tutaj epoką paleolitu.

Z opisanej wyżej perspektywy należy być może uznać, przynajmniej do czasu aż przyszłe odkrycia archeologiczne wniosek ten podważą (w końcu pochodzący z Afryki człowiek współczesny zasiedlił najpierw Europę i Azję, a 50 tysięcy lat temu dotarł do Australii i Polinezji) obszar od Pirenejów aż po północne krańce Masywu Centralnego stał się u progu górnego paleolitu (38.000 BP) kolebką cywilizacji nie tylko w skali Europy, ale i dla całego świata. Tą część Europy można uznać za pierwszy w historii ludzkich cywilizacji "żyzny półksiężyc" (w odwróconym kształcie). U swego schyłku poprzedził on powstanie wielkiej cywilizacji na Bliskim Wschodzie. Tak jak we francusko-hiszpańskim "półksiężycu baskijskim" (zwanym również "rogiem akwitańsko-kantabryjskim") dla zrodzonej tam paleolitycznej  cywilizacji ludów łowieckich "żyznością" była stabilna przez kilka tysięcy lat obfitość zwierząt, tak na terenach "bliskowschodniego półksiężyca", żyzność ziemi zrodziła pierwszych na świecie neolitycznych rolników i rzemieślników. 

Na marginesie wypada dodać, że dopiero od powstania nowej gałęzi naukowej, jaką jest biogeochemia, której założycielem był Wladimir Wernadski, człowiek zaczął w pełni rozumieć zależności decydujące o równowadze środowiska przyrodniczego, w tym  zwłaszcza rolę obiegu węgla w przyrodzie (tzw. cykl węglowy) i jego decydującego znaczenia na zmiany klimatyczne. Niszczenie gleb, które gromadzą w sobie główne zasoby węgla na ziemi i które warunkują utrzymanie się warstw wodonośnych, prowokowało klęski głodu i choroby, będące praprzyczyną upadku wielu starych cywilizacji.

Prowadzona od czasów kultury natofijskiej przed 13 tysiącami lat (najstarsza kultura rolna na świecie) uprawa ziemi w regionie Lewantu, w kolejnych tysiącleciach przybrała charakter przyrodniczo rabunkowy, doprowadzając jeszcze w biblijnych czasach "mlekiem i miodem płynąca" ziemię do pustynnej degradacji.

Przybliżony zasięg "półksiężyca baskijskiego" (fakt, że ma on bardziej kształt stopy) przedstawiony jest na poniższej mapie.


Stała obfitość zwierzyny i wielopokoleniowa stabilność miejsca zamieszkania  przeobraziła prawdopodobnie te rejony w najbardziej zaludnioną część Europy w okresie górnego paleolitu. Wzajemne oddziaływanie na siebie ludzi, żyjących przez pokolenia w obrębie tych samych, licznych grup myśliwsko-zbierackich, sprzyjała rozwojowi więzi rodzinnych i społecznych, wzbogacaniu umiejętności komunikacji i współpracy w polowaniach, w obronie siedlisk, w wychowaniu dzieci, we wspólnych zabawach, w rytuałach religijnych, wreszcie w indywidualnym rozwoju cywilizacyjnym człowieka. Wyobrażenia artystyczne pozostawione na przedmiotach użytkowych i kultowych, a także na ścianach jaskiń w Lascaux, Altamira i innych wzbudzają dzisiaj podziw wobec wyrafinowanej sztuki człowieka paleolitu.

Wszystkie powstające w rejonie "półksiężyca baskijskiego" w okresie od 40.000 BP do 10.000 BP kultury nazwane zostały kulturami reniferowymi, bowiem egzystencja człowieka opierała się tamże przede wszystkim na tym zwierzęciu (szacuje się, że jego mięso stanowiło około 80 procent diety). W trzech pozostałych głównych rejonach kultur górnopaleolitycznych: Ardeny - Hunsrück, Morawy i Kostenki - Borszewo w diecie tamtych ludów dominowały mamuty. Kultury pierwotne powstały więc w większych i stabilnych terytorialnie przez dziesiątki pokoleń (w rejonach "półksiężyca baskijskiego" i Kostenki - Borszewo przez okres około 20 tysięcy lat) społecznościach i wyrażały one zbiorowe doświadczenie, wyobrażenia i idee tych społeczności, które dzisiaj archeolodzy, w oparciu o zachowane głównie zabytki z kamienia, w sposób uproszczony sprowadzają do zmieniajacej się techniki wyrobu narzędzi kamiennych. 

Były to kolejno kultury: oryniacka (Aurignacien), grawecka (Gravettien), solutrejska (Solutréen) i magdaleńska (Magdalénien). Z upływem czasu osiągniecia tych kultur rozchodziły się po wielu obszarach Europy, prawdopodobnie zgodnie z kierunkami migracji ludów z tego paleolitycznego centrum Europy, zapewne w ślad za przesuwającymi się wraz ze zmianą klimatu ekosystemami, w których żyły mamuty, renifery i bizony. W ciągu tysiącleci wpływy cywilizacyjne tego centrum dotarły aż po góry Ural, w lokalnych, przetworzonych już formach kulturowych.

Czas, drogi i cierpliwy Czytelniku, wyruszyć w podróż na Pomorze ;-) Posłużę się w tym celu doskonałą wizualnie mapą, nakreśloną w Zentrum für Baltische und Skandinavische Archäologie w Schleswig, w którego pracach badawczych uczestniczą kraje nadbałtyckie. Na oryginalnej mapie autorzy zaznaczyli 6 wybranych miejsc archeologicznych, reprezentujących kulturę ahrensburską oraz związane z nią ostrza wydłużone (liściaki) i szczątki zwierząt ze śladami obróbki przez człowieka. W oparciu o te dane wyjsciowe pozwoliłem sobie nanieść dodatkowe informacje, związane z tematem niniejszego artykułu, do których powrócę poniżej.


Tutaj zaznaczę tylko, że zaproponowane wyżej hipotetyczne główne trasy migracji sezonowej reniferów dotyczą okresu przed powstaniem Morza Yoldia, czyli przed 10.300 BP (położenie Lądolodu Skandynawskiego było znaczniej bardziej na północ, niż to przedstawia powyższa mapa). Białe strzałki wskazują na pierwotne kierunki rozchodzenia się późnopaleolitycznych kultur z "rogu akwitańsko-kantabryjskiego", przez Basen Paryski oraz dolinami Rodanu, Saony i Renu, w kierunku północno-wschodnim, oraz wtórne - w obrębie Niżu Srodkowoeuropejskiego. 

Rekolonizacja przez człowieka terenów Polski po ostatnim zlodowaceniu rozpoczęła się około 15.200-15.000 BP z kierunku Bramy Morawskiej, a najstarsze, wiarygodnie datowane zabytki (kultura magdaleńska) pochodzą z Jaskini Maszyckiej (na zdjęciu poniżej, źródło: Ojcowski Park Narodowy).


Stada reniferów w trakcie migrowania poruszają się bardzo szybko, w chwilach zagrożenia nawet do 60 km na godzinę. Człowiek nie był w stanie za nimi podążać. Polował więc zwykle w wąskich dolinach i w utartych miejscach przepływania zwierząt przez rzeki, ale również w miejscach ich letniego pobytu i żerowania, w okresie rodzenia i wychowywania młodych. Takim rejonem docelowym dla stad zimujących w północnej Jutlandii były tereny bezpośrednio za pasem morenowym fazy zlodowacenia Leszno (zlodowacenie Wisły lub północnopolskie), od którego zaczynały się starsze gleby lessowe, o bogatszej wegetacji roślinnej. Szlakiem migracyjnym reniferów z Danii  posuwały się wpływy kultury hamburskiej do południowej Wielkopolski i na Dolny Sląsk.

Zanim powiemy o kulturze ahrensburskiej, do której wstępnie archeolodzy przypisują przynależność krzemiennego grotu z Buniewic, podążmy drogami z południowej Francji, jakimi posuwały się z wolna grupy myśliwsko-zbierackie, w miarę ustępowania lodowców i przesuwania się pasa tundry parkowej na północ i wschód. Zrozumiałe jest, że zmiany klimatyczne, oceniane z perspektywy historii ziemi mogą być czasami oceniane jako gwałtowne, to jednak w skali życia poszczególnych ludzkich pokoleń są to przeobrażenia ewolucyjne, do których człowiek miał zawsze czas się dostosować i wykorzystać na swoją korzyść. Nakreślone na mapie białymi liniami kierunki migracji ludzi, ich kultur i idei oznaczają procesy rozłożone na setki, a nawet na tysiące lat. 

Nie uwzględniłem rozchodzenia się kultur z Nadłabia w kierunku zachodnim (dzisiejsza Holandia i zatopiony Doggerland). Niektórzy badacze uważają, że Doggerland mógł być jednym z centrów aktywności człowieka na kontynencie europejskim w okresie mezolitu. Oto mapa tej "europejskiej Atlantydy" z ostatnich tysiącleci przed zatopieniem (źródło: waughfamily.ca).


Jeszcze w okresie do około 6 tysięcy lat temu uwolniony wcześniej przez lądolód skandynawski stały ląd, którym są dzisiaj zatopione tereny przybrzeżne między Anglią a kontynentem od Francji po Danię oraz pomiędzy Irlandią a Walią i Anglią pokryty był intensywną wegetacją roślinną, gwarantującą obfitość zwierzyny łownej, sprzyjającej obecności człowieka. Fragment wczesnoholoceńskiego lasu (dęby i sosny) odsłonięty został między miejscowościami Borth i Ynyslas u wybrzeży Walii, foto: Keith Morris/LNP.


Zrozumiałe jest także, że jak w przypadku innych wielkich ruchów migracyjnych w historii ludzkości, wywołanych przyczynami o charakterze ewolucyjnym (jak właśnie zmiany klimatyczne), a nie katastrofalnym (jak klęski żywiołowe, wojny, epidemie), część ludności, może nawet większość, pozostawała na geograficznie tych samych terenach, jak ich przodkowie, wybierając trud adaptowania się do nowych warunków życia na swoim miejscu, raczej niż trud przemieszczania się w nowe, odległe miejsca, w "pogoni" za umykającym ich starym środowiskiem życia, do którego byli przyzwyczajeni. 

Ze względów praktycznych zmuszony jestem opuścić francuską Akwitanię i Owernię sprzed 20 tysięcy lat, aby przybyć siedem tysięcy lat później nad wschodni brzeg Łaby w okolice dzisiejszego Hamburga, gdzie żyły już zupełnie inne grupy ludności myśliwsko-zbierackiej, jednakże kontynuujące, na sposob dostosowany do lokalnych warunkow, tradycje ostatniej wielkiej kultury epoki paleolitycznej, jaką była kultura magdaleńska, zrodzona w dalekiej Akwitanii. Grupy myśliwskie na Niżu Niemieckim, obejmującym także tereny zalane dziś przez Morze Północne, reprezentujące najpierw kulturę hamburska, później przekształconą we wspomnianą na początku artykułu kulturę Bromme - Lyngby, a następnie w kulturę ahrensburską, wyróżniali się (zwłaszcza ta ostatnia) wielkimi umiejętnościami polowania na renifery i inne zwierzęta (w tym ptaki) za pomocą łuków. Ludność tych zespołów kulturowych, zwanych kulturami liściakowymi (od formy krzemiennego grotu), zamieszkiwała strefę pośrednią między tundrą i luźnymi lasami brzozowo-sosnowymi, polując na renifera i inne zwierzęta żyjące na otwartych przestrzeniach (dzikie konie, żubry stepowe, sajgi, zające, ptactwo wodne i ryby), a także na zwierzynę leśną (jelenie, tury, głuszce). Oto dwa rysunki, dobrze oddające charakter tej popularnej wśród paleolitycznych ludów północnej Europy techniki łowczej.
 

Autorką pierwszej ilustracji jest Noëlla Wébert. Drugi rysunek pochodzi ze strony Deutsche Bogenjagd Verband e.V. Kultura hamburska obejmowała tereny od wschodniej Anglii (nie będącej jeszcze wyspą), aż po zachodnią Polskę. Kultury Bromme - Lyngby i ahrensburska sięgała drogą przez Pomorze swymi wpływami Litwy i Łotwy. Na bazie kultury magdaleńskiej, równolegle do kultury ahrensburskiej sięgajacej Wielkopolski, powstała we wschodniej Polsce kultura świderska. Obejmowała ona tereny od Mazowsza, wzdłuż pradoliny byłej rzeki Północnoeuropejskiej (o ktorej piszę w poprzednim artykule), aż po jej źródła na Wyżynie Wałdajskiej. W istocie wszystkie kultury z liściakami skupiały się wyłącznie wzdłuż pradoliny i w dorzeczu tej zaginionej paleorzeki - od jej źródeł aż po ujście do Atlantyku.

Powyższa scena z polowania wskazuje, że człowiekowi towarzyszyły psy. Polujące w grupach, zaczęły zbliżać się do człowieka około 30 tysięcy lat temu, korzystając z jego umiejętności tworzenia na mamuty, bizon i inne duże zwierzęta pułapek. Na początku konkurowały z człowiekiem o upolowaną przez niego zdobycz. W miarę oswajania się w trakcie polowań z wzajemną obecnością, człowiek zauważył że psy mogą ułatwiać osaczanie stad reniferów i bizonów. Z konkurenta wilki stawały się powoli partnerem człowieka, współpracującym z nim na odległość. Aby trzymać psy w swoim pobliżu  człowiek zaczął je dokarmiać nawet poza okresem polowań. Z tego okresum dokładnie 31.700 BP (36.000 cal. BP) pochodzą najstarsze szczątki udomowionego wilka, czyli już psa (Canis lupus familiaris), znalezione w jaskini Goyet, Belgia. Nieco młodszym okazem (33.000 cal. BP) jest czaszka psa pochodząca z jaskini Razboinichya (Rozbójnicka) w górach Ałtaj.

Psy z okresu schyłkowego paleolitu swym kształtem najbardziej przypominają dzisiejszego syberyjskiego husky (fot. Katia Kuznyetsova). Wskazywałoby to, moim zdaniem, na ich ścisły związek z omawianymi tutaj kulturami reniferowymi, a zatem i na obecność psów wśród pomorskich plemion zbieracko-myśliwskich. U schyłku paleolitu Pomorze stało się terenem ucieczki reniferów (i kultur pierwotnych z nimi związanych) z zachodniej Europy na jej tereny północno-wschodnie (Finlandia, Karelia), a także dalej na Syberię.


Około 15 tysięcy lat temu człowiek zaczął przemieszczać się ścieżkami używanymi przez psy, co zapewniało mu bezpieczeństwo przed nagłym atakiem innych zwierząt, które trzymały się z daleka od tych szlaków. Od tego też okresu rozpoczął się proces pierwszej stabilizacji siedlisk ludzkich w rejonach, w których psy towarzyszyły ludziom. Pies był prawdopodobnie także pierwszym dobrem - "majątkiem", od którego zaczęło się różnicowanie hierarchiczne i społeczne wśród egalitarnych dotąd plemion zbieracko-myśliwskich. Przypuszcza się, że powszechne udomowienie psa nastąpiło 10-11 tysięcy lat temu, z którego to okresu znajdowane są dowody rozmnażania się psów w obrębie ludzkich siedlisk. 

Pozwolę sobie tutaj na małą dygresję - o zmieniających się w historii człowieka jego relacji z otaczającą przyrodą, w tym ze światem zwierzęcym. Oto co powiedział w tej mierze nasz nadal niedoceniany wieszcz, Cyprian Norwid (1821-1883) "Spół-położenie człowieka ze zwierzętami i tworami innymi, lubo na rozmaite oddalenia, jednakowoż istniało zawsze i może dzisiaj istnieje..." Wątpliwości co do (pozytywnych) związków człowieka ze zwierzętami w czasach nowożytnych, a zwłaszcza w okresie XIX-wiecznej rewolucji przemysłowej, pisarz wyraził następująco: "Zwierzę odtąd nie szło drogami swymi, jak swobodniejszy ptak, mający swoje szlaki i od-loty interesom jego właściwe, ale zwierzę odtąd uciekało, i szlaki przezeń przebiegane są szlakami ucieczki ..." ["Ostatnia z bajek", odkryta w rękopisie po śmierci pisarza, w 1884]. W XXI wieku człowiek nadal "przepędza" inne istoty żyjące ze swojego otoczenia, niszcząc systematycznie ich ekosystemy i gubiąc bezpowrotnie kolejno wymierające gatunki. 

Dla tego oto ptaka śmiercionośną pułapką okazała się szklana wiata przystanku autobusowego (krogulec, łac. accipiter nisus, zaobrączkowany przez Institut Royal des Sciences Naturelles de Belgique).

 
O ile dość powszechna jest opinia wśród paleontologów, że udomowienie owcy, a niedługo później (około 11.200 BP) kozy, nastąpiło na Bliskim Wschodzie (odpowiednio Irak i Iran), o tyle naukowcy mają problem ze wskazaniem rejonu, gdzie po raz pierwszy został udomowiony pies. Mówi się najczęściej o Dalekim Wschodzie, Bliskim Wschodzie i Europie. Moim zdaniem, udomowienie psa nastąpiło w tych regionach i na Syberii (Ałtaj) w podobnym okresie, a więc niezależnie od siebie. Pies przywędrował także z człowiekiem z Syberii do Ameryki 14-15 tysięcy lat temu. Niektórzy sądzą, że człowiek już wówczas przemieszczał się na saniach (ciągnionych przez siebie, a może już przez psy).

Chociaż archeologia prehistoryczna (w odróżnieniu od późniejszych okresów) niesie dzisiaj ze sobą największy potencjał odkrywczy, w oczekiwaniu na nowe odkrycia, systematycznie cofające w przeszłość osiągnięcia cywilizacyjne człowieka, należy póki co oficjalnie przyjąć, że pierwszy znany zabytek w postaci szczątków sań (stanowisko archeologiczne Vis 1 w dolinie rzeki Wyczegda, Rosja) pochodzi dopiero sprzed 8.300 lat, a więc z epoki mezolitu. Z okolic fińskiego miasta Heinola pochodzi pojazd datowany na około 8.800 BP, ale część archeologów uważa, że nie były to smukłe sanie, podobne do do dzisiaj używanych przez Eskimosów tobogganów, ale łódź dłubanka. Oto reprodukcja zachowanych fragmentów, zaczerpnięta z publikacji "Mobility, contact and exchange in the Baltic Sea basin 6.000-2.000 BC" [Journal of Anthropological Archaeology 2006, Vol. 25 Issue 2], autorstwa niedawno zmarłego, cenionego prehistoryka Marka Zvelebila (1952-2011).

Wracając do paleolitu i do psów - rozproszenie geograficzne w jakim były one przed kilkunastomi tysiącami lat udomawiane, a także różne cele, jakim miały one lokalnie służyć, sprzyjały genetycznemu zróżnicowaniu ich ras w następnych tysiącleciach.

Chociaż polowano na renifera od conajmniej 45 tysięcy lat, to udomowiono go dopiero przed trzema tysiącami lat. Jest to zwierzę o dużej zdolności przetrwania w warunkach naturalnych. Prawdopodobne próby jego wcześniejszego dokarmiania nie były skuteczne aż dopiero po bardzo długim okresie oswajania, po którym dał się on ostatecznie udomowić. Ani Indianom ani białym Amerykanom nigdy nie udało się udomowić karibu, tamtejszej odmiany renifera. Pod koniec XIX wieku zaczęli na Alaskę sprowadzać w celach gospodarczych (mięso, mleko, skóry, poroże, zaprzęgi do sań)  renifery z Laponii i Syberii, wraz z ich lokalnymi hodowcami. Oto zdjęcie całkiem współczesnej ich hodowli w Mongolii, prowadzonej od trzech tysięcy lat przez reliktową w skali światowej społeczność koczowniczą Tsaatan.


W oparciu o dotychczasowe, bardzo ograniczone jeżeli chodzi o Pomorze badania, możemy przyjąć hipotezę (do zweryfikowania w przyszłości, w miarę postępów naukowych), że po ostatniej epoce lodowej pierwsi ludzie przybyli na Pomorze z nad dolnej Łaby około 12,5 tysiąca lat temu. Sądzę, że człowiek mógł tutaj przebywać czasowo już nawet 14-15 tysięcy lat temu, jeżeli weźmie się pod uwagę, jak stosunkowo blisko krawędzi lodowca w okresie ich powstania znajdowane są zabytki na przykład w Danii czy Szkocji. Niestety, chociaż w ostatnich latach wiele w archeologii paleolitu Pomorza zmieniło się na lepsze (głównie dzięki badaniom Tadeusza Galińskiego), to nadal moim zdaniem (z uwagi na podobny, albo większy postęp badań w innych regionach), aktualna jest opinia Macieja Czarneckiego, jednego z pierwszych polskich badaczy najstarszej prehistorii Pomorza, z 1969 roku: "Bez popadania w przesadę można stwierdzić, że [Pomorze Zachodnie] jest ostatnią w Europie środkowej białą plamą w dziedzinie badań nad prahistorią wczesnego holocenu; to samo dotyczy zresztą i plejstocenu" ("Materiały Zachodniopomorskie", Tom XV). 

Poniższe ostrze trzoneczkowate z Velgast koło Stralsundu sprzed 12 tysięcy lat do dziś zachowało swe ostre krawędzie. Zabytek ten wskazuje na obecność człowieka w rejonie pasa morenowego utworzonego w fazie zlodowacenia Velgast - Przybiernów. Z tego okresu i z tego samego rejonu (Endinger Buch) pochodzą dwa inne zabytki - fragment poroża jelenia olbrzymiego i żebra konia, noszące ślady antropogeniczne, a więc potwierdzające obecność człowieka w zbliżonej przyrodniczo do Buniewic strefie na ponad tysiąc lat przed wiekiem zabytku znalezionego w Buniewicach. Zaprezentowany na zdjęciu grot strzały z Velgast został wykonany prawdopodobnie z krzemienia jurajskiego, którego pomorskie źródło znajduje się w pobliżu Kocierzy koło Gryfic.

Wróćmy do zaproponowanej wyżej, opartej o aktualny stan badań (prowadzonych głównie w Niemczech), hipotezy o rozpoczęciu zasiedlenia Pomorza 12 tysięcy lat temu.

Pomijamy tu okres zupełnie pierwotnego zasiedlenia Pomorza przez homo sapiens w okresie od 40 do 26.000 lat temu, którego ślady pobytu zostały następnie przykryte warstwą osadów skalnych ostatniego zlodowacenia Wisły, o średniej miąższości 50-100 metrów. 

Przez następne około tysiąc lat, w okresie ciepłego Allerodu, na Pomorze przybywały grupy łowieckie z bezpośrednio sąsiadujących terenów Danii (nieoddzielonych jeszcze Bałtykiem) oraz, w mniejszym stopniu, ludzie z terenów dzisiejszych  Łużyc. W okresie zimnego Młodszego Dryasu, od około 10.400 BP, po zmianie szaty roślinnej z tundry parkowo-leśnej na tundrę krzewiastą, na Pomorze zaczęli napływać z Mazowsza i Wielkopolski łowcy reniferów kultury świderskiej. Ich zasięg czasowy był prawdopodobnie ograniczony do relatywnie krótkiego okresu 300-500 lat (z uwagi na znaczne ocieplenie klimatu około 10.000 BP i wycofywaniu się tych ludów na północny wschód).

Na przełomie Allerodu i Młodszego Dryasu, wraz z gęstniejącym poszyciem łąkowym i leśnym, pojawił się na Pomorzu wspomniany wyżej tur - zwierzę, na którego holoceńscy Europejczycy polowali ze szczególnym upodobaniem, prawdopodobnie z uwagi na znaczną ilość dobrego (zbliżonego do przyszłej - po udomowieniu, wołowiny) mięsa. Był on jednym z "bohaterów" utrwalonych przed 17-20 tysiącami lat w sztuce naskalnej w Lascaux, a także czczony w mitologii pogańskiej pierwszych Piastów. 

Głowę tura złożono w Gnieźnie jako tak zwaną ofiarę zakładzinową pod wałami obronnymi drugiego podgrodzia i co ciekawe - zapewne już po przyjętym przez Mieszka I chrzcie Polski w 966 roku. Jak bowiem wiadomo, analiza dendrologiczna bierwion dębowych z wału głównego (najstarszego) członu zespołu grodowego (w którym później posadowiono katedrę), zwanym dzisiaj nieprawidłowo pierwszym podgrodziem wykazała, że użyto drzew ściętych około 940 roku, czyli za czasów Ziemomysła, ojca Mieszka I. Badania dendrologiczne z 1998 roku jednoznacznie potwierdzają, że wały obronne, według dzisiejszej terminologii drugiego podgrodzia, zaczęły powstawać dopiero od 983 roku, czyli już za czasów Mieszka I, równolegle z budową tak zwanego grodu książęcego. 

Kult pogański mieszał się wśród pierwszych książąt piastowskich z przyjętą wiarą chrześcijańską także w innych centrach politycznych Polski. W pozostałościach świątyni pogańskiej na wrocławskim Ostrowie Tumskim, wzniesionej na pozostałościach wału grodu zbudowanego w 985 roku przez Mieszka I, a datowanych na 1032/1033 rok, a więc po założeniu we Wrocławiu biskupstwa w 1000 roku, natrafiono pod tą budowlą ofiarę zakładzinową w postaci głowy końskiej. Przyjęcie wiary chrześcijańskiej nie oznaczało w czasach Mieszka I definitywnego rozstania się z wierzeniami pogańskimi także wśród władców innych krajów, o czym świadczy na przykład najstarszy w Danii pomnik chrześcijaństwa, jakim jest kamień runiczny Haralda Sinozębego z Jelling. Piszę o tym w artykule "Klucz do zagadki z Jelling w szkatule z Kamienia Pomorskiego?". W szwedzkich legendach ludowych określenie "Kyrkogrim" oznaczało ducha zwierząt poświęcanych pod fundamenty nowego kościoła.

Wracajac do tura, zwierzę to wyginęło zupełnie (ostatni znany osobnik zginął w Polsce w 1627 roku) nie tylko z powodu przełowienia, ale także wraz z ograniczaniem przestrzeni leśnych, zabieranych na uprawę rolną, a także z powodu (już w średniowieczu) epidemii co przenoszonych na tury z bydła domowego. Już w 1528 tur był zwierzem w Polsce rzadkim, o czym wspomniał Olaus Magnus, autor słynnej mapy Skandynawii Carta Marina, widząc je na należącej do króla Zygmunta I Starego farmie w Bolestach, w Dolinie Rospudy na Suwalszczyźnie. Dolina Rospudy była więc zapewne, ze względu na tury, najstarszym w Polsce prawnie chronionym obszarem przyrody. Wizerunkiem tura ozdobił swoją mapę "Scandinavie Meridionale ou Couronnes Du Nord Suivant les Nouvelles Observations" Pieter Vander Aa, wydaną w Amsterdamie w 1700 roku. Ich europejską ostoją, jak sugeruje umieszczenie turów na mapie, były tereny zajmowane przez narody bałtyjskie. Oto jej fragment.


Nie ma podstaw do odrzucenia założenia, że część grup łowieckich która trafiła po raz pierwszy na Pomorze ze wspomnianych wyżej kierunków (Dania, Łużyce, Wielkopolska, Mazowsze) pozostała tutaj na stałe tak, jak to prawdopodobnie miało miejsce w "półksiężycu baskijskim", gdzie część paleolitycznej ludności - praprzodków dzisiejszych Basków, pozostała tam i dostosowała się do zmian wywołanych ociepleniem klimatu. Można przyjąć, że około 11 tysięcy lat temu ukształtowały się już zręby (w rozproszonych grupach, zapewne mających ze sobą mniej lub bardziej przypadkowe kontakty) pierwszej społecznosci autochtonicznej na Pomorzu. 

Rozumiem możliwy sprzeciw zwolenników "czystych modeli", według których ludy łowiecko-zbierackie jako z zasady koczownicze, nie osiedlały się na stałe. Owszem, nie należy sądzić, że paleolityczna grupa, zwykle klan rodzinny, mieszkała w tym samym miejscu w postawionych kilku szałasach przez całe życie. W owych czasach zwierzyny było tak dużo, a ludzi tak mało, że przenoszenie się w nową okolicę było czymś, jak później w rolnictwie trójpolówka: zmieniano rewir łowczo-zbieracki po wyczerpaniu się zwierzyny, grzybów i owoców, aby powrócić do niego po kilku latach, po naturalnym odbudowaniu się lokalnego ekosystemu. 

Przykładem tak zwanych skupionych namiotów, charakterystycznych dla epipaleolitycznych klanów rodzinnych, jest obozowisko z tego okresu odkryte w Basenie Paryskim, w Pincevent. Oto rysunek pozostałości archeologicznych, z lewej, i próba rekonstrukcji obozowiska, z prawej strony [Van Berg & Cauwe - "Magdalithiques et Mégaléniens. Essai sur les sources des structures spatiales du Néolithique européen", Bulletin de la Société préhistorique française, 1996].


Jeszcze dzisiaj afrykańskie plemię nomadów Himba opuszcza cyklicznie swoje wzglednie stałą siedzibę, zamyka wejścia do swoich chat i przenosi się ze swoje trzody owiec i kóz w inne miejsca, aby po pewnym czasie powrócić do pierwotnej siedziby.

Przykładem wskazującym na względną stałość osiedleńczą ludów epipaleolitu może być stanowisko archeologiczne Wrocław - Żerniki 25, reprezentujące zabytki kultury magdaleńskiej i hamburskiej (około 4.500 wyrobów i surowców krzemiennych), gdzie w centrum owalnej przestrzeni 18 x 14 metrów zachowały się pozostałości paleniska, a z jednej jej strony zbiorowisko obrobionych płytek z piaskowca kwarcytowego, które zdaniem dr. Jana M. Burdukiewicza mogły być pozostałością kamiennej podłogi przy wyjściu z szałasu. Stanowisko to odpowiada zaproponowanemu wyżej przeze mnie (mapa - Wybrane stanowiska schyłkowego paleolitu) umiejscowieniu terenów sezonowych (letnich) migracji reniferów z północnej Jutlandii i Doggerlandu, w celach reprodukcyjnych.

W kontekście relatywnego zapóźnienia w rozpoznaniu najstarszego okresu w prehistorii Pomorza rewelacyjny, jeden z najcenniejszych zabytków sztuki prehistorycznej w Polsce, jest pozyskany przez Muzeum Narodowe w Szczecinie rzeźbiony fragment poroża jelenia z okresu 10.700 BP, wydobyty z jeziornych osadów kredowych w Rusinowie. Poinformowały o tym ponad rok temu m.in. Archeowieści: "... Naukowcom nie udało się natomiast ustalić, do jakiej kultury należeli twórcy poroża, gdyż jako znalezisko przypadkowe jest ono całkowicie pozbawione kontekstu. Trudno też o wnioskowanie w oparciu o podobne znaleziska z innych miejsc, ponieważ poroże z Rusinowa jest unikatem w skali Europy. Jedyny analogiczny zabytek z mniej więcej tego samego okresu pochodzi z położonego niedaleko Berlina Wustermark i jest ostrożnie wiązany z kulturą Federmesser."


Moim zdaniem interpretacja archeologów Tomasza Płonki i Krzysztofa Kowalskiego jest najbardziej prawdopodobna z wielu możliwych. Sądzą oni, że schematyczny rysunek przedstawia człowieka, prawdopodobnie kobietę (tak często reprezentowaną w ekspresji kulturowej człowieka górnego paleolitu), a łącznie z otaczającymi ten rysunek zygzakami oznaczającymi zapewne wodę, związany jest z symboliką świata wody i życia. 

Analizując liczne obiekty w różnych kulturach z późnego paleolitu (w tym Indian amerykańskich) można przypuszczać, że zabytek ten jest przedmiotem rytualnym związanym z narodzinami człowieka. Może on przedstawiać rodzącą matkę-ziemię, z której wychodzi życie i ... do której ono powraca, kiedy składane ciała zmarłych posypywane były symbolizującą krew ochrą. Jako kultowy barwnik ciała i jako symbol płodności i powrotu do życia ochra rozprzestrzeniona była w grobach europejskich od początków kultury graweckiej (30.000 lat temu) do końca kultury magdaleńskiej (11.000 lat temu). Dzisiaj  używana jest przez niektóre ludy nomadyjskie, jak na przykład przywołane wyżej plemię Himba, dla upiększenia urody i dla ochrony ciała przed słońcem i owadami.

Woda, symbolizujaca życie, płodność i oczyszczenie, w czasach schyłkowego paleolitu była na Pomorzu wszędzie, w strumieniach, rzekach i we wszystkich większych zagłębieniach wypełnionych polodowcowymi wodami zastoiskowymi. Wokół zbiorników wodnych zaczynało się rodzić życie i tam roślinność i świat zwierzęcy był najbogatszy. W takich też miejscach zaczynał osiedlać się człowiek. Gdyby powyższa interpretacja była słuszna, zabytek z Rusinowa, położonego na północnym stoku pradoliny Paleorzeki Pomorskiej,  dobrze symbolizowałby z jednej strony lokalny, z drugiej uniwersalny charakter reprezentowanej przez niego kultury.

Można tu przywołać przykłady języka symboli, jaki jeszcze dzisiaj używają w mitologii australijscy Aborygeni [na podstawie: Aboriginal Art Online]. Aborygeni to potomkowie ludów pierwotnych, które zasiedliły kontynent australijski około 50 tysięcy lat temu, a zatem przed pojawieniem się w Europie płodnej kultury oryniackiej. Do końca XVIII wieku, kiedy zostali skolonizowani przez Anglików, nie znali pisma w jego współczesnym rozumieniu, a posługiwali się rysowanymi znakami i symbolami. Stagnacja w rozwoju kulturowym Aborygenów nastąpiła po podniesieniu się poziomu oceanów około 7 tysięcy lat temu i odcięciu migracji ludów między Australią i Azją. Ich stosunkowo niewielka liczebność w stosunku do wielkości kontynentu również ograniczyła intensywność kontaktów społecznych i spowolniła rozwój kulturowy, w tym językowy.


W tych warunkach przetrwała wśród Aborygenów najdłużej trwająca religia na świecie, tak zwana mitologia Tęczowego Węża, utrwalona około 7.000 lat temu w formie malowideł naskalnych w parku narodowym Kakadu, które jeszcze dzisiaj mają znaczenie dla lokalnych społeczności.

Chociaż najstarszy zabytek sztuki na Pomorzu jest rzeczywiście oryginalny nawet w skali europejskiej, to jednak ma on swoje prawzorce w starszych, a mimo to kulturowo bardziej wyrafinowanych zabytkach. Jak wskazali archeolodzy we wymienionej wyżej publikacji, zygzakowate zdobnictwo było popularne w schyłkowym paleolicie. Można tutaj przykładowo wskazać na podobne, aczkolwiek bardziej prymitywne, zdobienie fragmentów poroża z jaskini Isturitz, ze środkowego okresu kultury magdaleńskiej.


Innym, bardziej zbliżonym w charakterze przykładem jest zdobienie fragmentu "kła" (ciosu) mamuta ze wspomnianego wyżej obozowiska w Mezin, datowany na 14.500 BP. Oto zostawienie obydwu zabytków. Rysunki artefaktu z Ukrainy pochodzą kolejno z publikacji Louis-René Nougier: La naissance de la civilisation (1986) oraz Zoya A. Abramova: L'art paléolithique d'Europe centrale et de Sibérie (1995).


Zamknijmy ten przydługi, prowadzony zygzakami i zawijasami w czasie i przestrzeni artykuł konkluzją, że kultury pierwotne Pomorza mają swoje korzenie w kulturze magdaleńskiej, która docierała tutaj po kilku tysiącach lat od jej zrodzenia się we Francji, w formach "po drodze" w okresie paleolitu schyłkowego (tzw. epipaleolitu) przetworzonych, jak kultura hamburska, ahrensburska czy świderska. 

Niezależnie od ich nazw lokalnych, związanych z jednej strony z określonymi terytoriami w Europie środkowej i północnej, z drugiej zaś ze zmianami klimatu, a więc także flory i fauny, jakie często miały miejsce w ostatnich mileniach paleolitu, co implikowalo ewolucję w zespołach narzędzi, można przyjąć że wszystkie te pochodne odcienie kulturowe łączyła podobna struktura społeczna, podobne zwyczaje, rytuały i widzenie świata ludów łowiecko-zbierackich, co dobrze odzwierciedlają liczne zabytki sztuki paleolitu, wskazujące na wielki uniformizm kulturowy na przestrzeni całej Europy.

Europejski wspólny obszar kulturowy, jaki uformował się w okresie górnego paleolitu wskazuje iż zrodził się on w wyniku ukształtowania się w tym okresie w różnych miejscach kontynentu większych niż klany rodzinne struktur społecznych, etnicznie i językowo zapewne jeszcze nie zróżnicowanych, ale z powstałymi pierwszymi pozarodzinnymi więziami hierarchicznymi. Mobilność grup ludzkich podążających za migrującymi zwierzętami, a także konieczność wymiany różnych surowców (krzemienia, kwarcytu i innych minerałów niezbędnych do wyrobu narzędzi, a także ochry i roślin uznawanych za lecznicze i kultowe) przyśpieszała przenikanie się wzajemnych doświadczeń i zwyczajów kulturowych  między tymi grupami - zalążkami przyszłych plemion, różnicujących się dialektów ich i przechodzenia w osobne języki, w miarę zasiedlania w sposób trwały nowych terenów.

Post scriptum:

Pozostaje otwarte pytanie, czy późnopaleolityczny, wywodzący się z człowieka Cro-Magnon, opisany tutaj wyżej Europejczyk jest protoplastą dzisiejszych Europejczyków. Odpowiedź brzmiałaby "nie", gdyby wziąść się pod uwagę, że tzw. antygen leukocytowy HLA-A28, który zdaniem naukowców charakteryzuje człowieka Cro-Magnon, jest w Europie mniej rozprzestrzeniony, niż w Afryce, obu Amerykach i na Grenlandii. Według tej hipotezy, wywodzący się z Afryki Cro-Magnon przebywałby w Europie w schyłkowej epoce lodowej, aby z jej końcem podążyć za mamutami i reniferami wzdłuż północnej Syberii do Ameryki i Grenlandii, zasiedlając te nowe tereny. 

Największe skupisko ludzi z antygenem HLA-A28 w Europie jest w Finlandii, Estonii i szwedzkiej prowincji Dalarna. Ludność ta może mieć za swoich przodków tą część późnopaleolitycznych grup kultur reniferowych, która zdecydowała się nie podążać na wschód, a pozostać w bezpośrednim sąsiedztwie resztek skandynawskiego lądolodu, który ostatecznie zaniknął w okresie holocenu. W dużej części opustoszała pod koniec paleolitu Europa zaczęła być od okresu mezolitu ponownie zasiedlana przez napływającą ludność z Indii i z Azji Mniejszej, która przyniosła ze sobą cywilizacyjną rewolucję neolityczną, a także nowy proto-język indo-europejski. Wraz z rozszerzaniem się w Europie kultur pastersko-rolniczych i postępującą stabilizacją osadnictwa postępował proces różnicowania się języka indoeuropejskiego, rozdzielenia go na dwie podstawowe grupy językowe - tzw. centum - satem,  w obrębie których rodziły się dialekty, a z nich języki regionalne.

3 komentarze:

  1. Cytat: "Badania genetyczne sugerują jednak, iż człowiek współczesny (tak zwane haglogrupy R1a i R1b) przybył do Europy nie najkrótszą drogą, przez Cieśninę Gibraltarską lub przez Bliski Wschód, ale jak wskazuje to poniższa mapa (źródło: Tierney Y-DNA Project), drogą całkiem okrężną - przez środkową Azję, do wschodniej i środkowej Europy, aby dojść do wybrzeży Atlantyku. "
    W kontekście rozważań tego artykułu warto brać pod uwagę inne haplogrupy niż R1a i R1b. To haplogrupy I1, I2, E, G wygladają bowiem na bardziej pra-europejskie, i przynajmniej niektóre z nich mogły przybyć do Europy przez Gibraltar.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za interesującą obserwację. Niektórzy twierdzą, że haplogrupy I1 i I2 nie są starsze niż indo-europejskie R1a i R1b, bowiem ich największe w Europie skupisko, jakim jest Skandynawia, miałoby pochodzić sprzed około 15 tysięcy lat. Gdyby jednak datowanie to okazało się błędne, a hipoteza iż Cro-Magnon był nosicielem grupy I1 została pozytywnie zweryfikowana, to możnaby nadal rozpatrywać hipotezę, że skupisko grup I1 i I2 w Skandynawii jest skutkiem osiedlenia się w niej ludów rodzaju Cro-Magnon, które podążały na północ bezpośrednio za cofającym się lodowcem. Istotnie, według dzisiejszego stanu wiedzy nie można wykluczyć, że część pierwotnych plemion zasiedliła Europę od strony Cieśniny Gibraltarskiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za interesujący artykuł.

    OdpowiedzUsuń